wtorek, 29 listopada 2016

Zdolną mam Mamę

Dziś chciałam się pochwalić jaką mam zdolną Mamę. Bardzo podobają mi się szydełkowe rzeczy. Jenak ja nie potrafię ich robić tak starannie jakbym chciała. Dlatego jak na razie szydełkowanie pozostawiam innym, a sama szkołę się na szyciu na maszynie.
Od dawna podobały mi się dywaniki i miałam już w głowie wymarzone do pokoju dziewczynek. Tylko ciężko mi było zamówić sznurki bawełniane. W końcu się zmobilizowałam i zamówiłam 500 metrów. Paczka od razu została wysłana do mamy. I w kilka wieczorów powstały te oto  dwa śliczne dywaniki.




 Muszę przyznać, że zdjęcia robiłam na szybko, bo mój pomocnik ciągle dywaniki przesuwał :)



sobota, 12 listopada 2016

Zawieszka świąteczna

Moja Justynka przygotowała do szkoły pracę świąteczną. Hm trochę się w trakcie pracy znudziła i zrobiła kilka przerw na bajkę... no ale zawieszka w rezultacie powstała w całości i to jeszcze w jedno przedpołudnie. Oczywiście nie obyło się bez mojej pomocy, bo igła nie chciała przebić dwa materiały,bo tasiemką się  przykleić nie w tą stronę co trzeba... Jednakj estem Z niej dumna i spieszę pochwalić się jej pracą (no dobra naszą).





czwartek, 10 listopada 2016

Pinokio

Czasami gdy czytam bajki dzieciom, z tych "nowoczesnych", to zastanawiam się jaki mają sens albo gdzie jest ich morał. "Za moich czasów" wszystkie bajki miały jakieś przesłanie. Klasyczne opowieści pomagają w wytłumaczeniu dziecko, jakie są konsekwencje kłamstwa, dobroci czy zła. Jedną z takich opowiadań jest Pinokio. Bardzo lobię tę opowieść. Dlatego uszyłam Pinokia.





 Napisałam tez w kilku słowach jak go uszyłam. Może komuś sie ta instrukcja przyda.



środa, 2 listopada 2016

Podkładki pod talerze.

Nie wiem jak inni radzą sobie z czystością i dbałością o stół, który wykorzystywany jest do posiłków, odrabiania lekcji, spotkań towarzyskich i wszelkiego rodzaju prac plastyczno - technicznych. Ja mam z tym ogromny problem. Nakrywam stół, gdyż szkoda mi go, bo dzieci po nim rysują, stukają itd itp. Więc jak go nakryję obrusem, to przy trójce maluchów, długo nie cieszy się czystością. Powinnam zmieniać go po każdym posiłku. Przyznam się szczerze, że przez jakiś czas miałam obrus z ceraty - łatwo zetrzeć :) No ale nie wyglądało to tak jakbym chciała.
Podsumowując, wypróbuje teraz bawełniane podkładki pod talerze. Wyglądają estetycznie i mam nadzieje, będę mogła je prać i wymieniać tak często jak to będzie konieczne. Zresztą, zobaczę.

A teraz zerknijcie jak wyglądają:



A gdyby ktoś miał ochotę zerknąc na krótka instrukcję jak uszyć podkładkę to zapraszam tutaj.

czwartek, 20 października 2016

Mamo, też takie chce...

Pewnie każdy rodzic to słyszy na co dzień. Dziś moja 4 letnia córka, widząc jak szyję spodenki powiedziała:

- Mamo, uszyj mi takie spodnie.
- Kochanie, nie mam już więcej takiego materiału.
- To bluzeczkę.
- Na bluzeczkę też nie wystarczy.
- To może bluzeczkę z krótkim rękawkiem...


Hehe, kocham te chwile. Zapisuje takie sytuacje aby mi nie umknęły. 

No nic mi nie pozostaje jak pokazać o jakie spodnie i jaki materiał chodziło:



 

czwartek, 13 października 2016

Domek dla lalek - domek torebka

Uszyłam domek dla lalek - taki domek, który może być tez torebką. Pociecha może włożyć do niego swoja ulubiona lalę, mebelki czy inne skarby i wziąć ze sobą. Już kiedyś widziałam tego typu domek i również garaż na samochody (nie mam syna, więc bardziej odnajduję się w tematyce dziewczęcej, ale nie mówię, że nigdy garazu nie uszyję).

Gdy szyłam domek, zrobiłam kilka zdjęć i zrobiłam taką małą instrukcję jak ja uszyłam ten domek. Może są jakieś łatwiejsze czy lepsze metody, nie wiem. Jednak gdyby ktoś był zainteresowany tym jak uszyć domek torebkę, to zapraszam na sklepikowy blog.

A tutaj kilka zdjęć:

 tak się prezentuje wnętrze domku. Jest okno i komoda z lampeczką.



 Na zewnątrz widać drzwi wejściowe i okono

 a z boku domku rośnie jabłoń.



wtorek, 11 października 2016

Tunika dla mnie i komplety na chłodne dni dla dzieci.

Dawno już nie pisałam, ani nie zaglądałam do Waszych blogów. Niestety moja 4-letnia córka od lipca choruje. Była już dwukrotnie w szpitalu. Znaleziono u niej bakterie, którą już pomału żegnamy. Ale niestety jest coś jeszcze nie tak. Część lekarzy podejrzewa u niej autoimmunologiczną chorobę, inni ją znów wykluczają. Biedna źle się czuje i ma już dość tych wszystkich badań, pobytów w szpitalach i wizyt u różnych specjalistów. Najgorsza jest ta nasza bezsilność. Nie wiemy do kogo jeszcze pójść aby się dowiedzieć co się dzieje. Na szczęście badania krwi, które dziś zrobiła, wyszły dobrze. Za tydzień mamy chirurga i prawdopodobnie kolejne badania. Ech biedne to moje diecię.

Znalazłam jednak chwilę na to, aby Wam pokazać co ostatnio ( w sumie w ostatnich miesiącach, bo tunikę szyłam na raty) uszyłam.

Tunika jest dla mnie. Natomiast komplety  czapek i kominów dla starszych córek. Jak zrobiło się zimno okazało się, że nie mogę znaleźć żadnej czapki. Wydaje mi się, że gdy robiłam porządki tego lata, wyrzuciłam czapki wraz z innymi niepotrzebnymi ciuchami. Ale nie ma tego złego... miałam pretekst aby siąść do maszyny :)

A oto efekty mojej pracy --- samy oceńcie. Dziewczynki są zadowolone, a tunikę trudno mi jeszcze ocenić, bo jeszcze w niej nie chodziłam.